W domu Valverde trwa natomiast przygotowanie do ślubu, które łączy radość z bólem. Silvia marzy, by na ceremonii pojawiła się Elvira, córka Artura. Wie, że dla pułkownika byłby to prezent cenniejszy niż wszystko inne.
Gdy rozmawia z Suzanną, kobieta od razu rozumie, że jeśli Elvira przyjedzie, razem z nią może pojawić się Simon. To imię budzi w niej wiele emocji, ale mimo własnych ran zgadza się pomóc.
W La Deliciosa Elpenia również zaczyna nowy rozdział. Sprawy muszą zostać sformalizowane, bo między ludźmi trzeba jasno ustalić, co jest tylko słowem, a co prawdziwą odpowiedzialnością. Wspólnictwo nie może wisieć w powietrzu. Musi zostać zapisane, podpisane i uznane przed wszystkimi.
Flora słucha tego z bijącym sercem, ponieważ każde jego zdanie o formalizowaniu relacji brzmi dla niej niemal jak zapowiedź oświadczyn.
Jednak nad szczęściem Silvii wisi coraz ciemniejszy cień. Felipe ostrzega ją, że Blasco może próbować zemścić się nawet z więzienia, wynajmując kogoś do brudnej roboty.
Silvia zna jednak swojego oprawcę zbyt dobrze. Wie, że jego nienawiść jest osobista i chora. Blasco nie oddałby zemsty w cudze ręce. Jeśli przyjdzie po nią, zrobi to sam.
I właśnie wtedy spokojny dzień zaczyna pękać.
Kiedy Antonito czeka na wynik konkursu, Blanka czuwa przy Mojżeszu, Silvia modli się o bezpieczną przyszłość, a Riera szuka prawdy o doktorze Genie, Samuel coraz wyraźniej traci kontrolę nad grą, którą sam rozpoczął.
Samuel nie zamierza pogodzić się z tym, że doktor Gen wymyka mu się z rąk. Jeszcze niedawno lekarz był dla niego narzędziem — człowiekiem, którego można było zastraszyć, kupić albo zmusić do milczenia.
Teraz jednak Gen zaczyna rozumieć, że granica została przekroczona. Choroba Mojżesza nie jest już tylko medycznym przypadkiem ani częścią intrygi. To życie niewinnego dziecka. A jeśli chłopiec umrze, prawda może wyjść na jaw.
W zaułku dochodzi do napiętej rozmowy. Samuel zatrzymuje lekarza i próbuje jeszcze raz przywrócić go do posłuszeństwa. Patrzy mu prosto w oczy i ostrzega go, jakby sam miał prawo decydować, kto może mówić, a kto ma milczeć.
Gen, choć przerażony, nie chce już wracać do dawnej roli. Przyznaje, że popełnił ciężkie błędy, ale to koniec. Jeśli ma odpowiedzieć przed sprawiedliwością, odpowie.
Samuel słyszy to jak wyrok. Po raz pierwszy człowiek, którego miał w garści, mówi mu prosto w twarz, że nie będzie dalej uczestniczył w jego planie.
W tej samej chwili na Akacjowej pojawia się ostrożna nadzieja. W domu Valverde Agustina zauważa coś niezwykłego. Arturo, przebudzony z drzemki, reaguje na zapalone światło. Nie jest pewien, czy naprawdę je zobaczył, czy był to tylko sen, wspomnienie albo gra umysłu. Jednak dla Silvii i Agustiny to wystarczy, by ich serca zabiły szybciej.
Silvia natychmiast chce wezwać lekarza, ale Arturo próbuje studzić emocje. Nie chce przedwcześnie wierzyć w cud, bo boi się kolejnego rozczarowania. Ona jednak wie, że każdy proces zaczyna się od pierwszego znaku. Jeśli pojawiła się choć jedna iskra, trzeba jej pilnować.
Umawiają się więc, że następnego dnia skonsultują wszystko z lekarzem.
A Antonito wreszcie dostaje chwilę, na którą czekał z zapartym tchem. Wyniki konkursu zostają ogłoszone, a pierwsza nagroda trafia właśnie do niego za projekt mechanicznych wycieraczek.
Przez moment nie potrafi uwierzyć, że to prawda. Po upokorzeniu, spóźnieniu i gniewie ojca nagle słyszy własne nazwisko jako nazwisko zwycięzcy.
Radość wybucha natychmiast. Ramón, choć niedawno ganił syna za brak odpowiedzialności, nie potrafi ukryć dumy. Lolita jest szczęśliwa tak, jakby sama wygrała, bo wie, ile kosztowało Antonita spełnienie tego marzenia.
Servando przynosi gazetę, wszyscy składają gratulacje, a młody Palacios zaczyna czuć się nie tylko wynalazcą, ale wręcz człowiekiem, który zaraz podbije świat.
Tyle że sukces szybko uderza mu do głowy.
Antonito wygłasza przemowę. Opowiada o przyszłości, wielkich wynalazkach, sławie i pieniądzach. Twierdzi, że jego urządzenie będzie ratowało ludzkie życie. Kiedy Rosina pyta, co właściwie robi ten cudowny mechanizm, odpowiada z powagą, że nie czyści szyb, lecz ocala ludzi przed śmiercią na drodze.
To nie jest zwykłe urządzenie. To przyszłość. To wynalazek stulecia.
Lolita cieszy się razem z nim, ale zaczyna widzieć, że jej ukochany odleciał bardzo wysoko. Mówi o królach, ministrach, przemysłowcach i wielkich salonach, podczas gdy ona wolałaby spokojny dom, wspólne życie i miłość bez nadęcia.
Antonito zapewnia ją, że będzie przy nim wszędzie jako wielka żona wielkiego wynalazcy. Ona jednak nie jest pewna, czy pasuje do świata, w którym wszyscy chodzą z wysoko uniesioną brodą i udają, że są lepsi od innych.
W szpitalu wydarza się coś cichego, ale bardzo ważnego. Mojżesz zostaje ochrzczony w nagłej potrzebie. Kapłan wypowiada słowa sakramentu, a Blanka i Diego stoją obok z twarzami zmęczonymi cierpieniem.
Chłopiec nie ma już gorączki, wygląda spokojniej, a doktor Esteve daje nadzieję, że może dojść do zdrowia. To jeszcze nie koniec walki, ale po długiej nocy brzmi jak pierwszy oddech po wyjściu z grobu.
Samuel przyjmuje tę wiadomość z pozorną ulgą. Mówi sąsiadom, że niemal cud sprawił, iż Mojżesz zaczyna się poprawiać. Zapowiada, że kiedy dziecko będzie bezpieczne, trzeba będzie potwierdzić chrzest w parafii. Proponuje nawet małą uroczystość w domu.
Na zewnątrz wszystko wygląda pięknie: rodzina, wiara, wdzięczność i nadzieja.
Ale pod tą warstwą kryje się prawdziwe pytanie: czy Samuel naprawdę cieszy się z ocalenia Mojżesza, czy tylko próbuje odzyskać miejsce w historii, którą sam niemal doprowadził do tragedii?
Kiedy wiadomość o poprawie stanu Mojżesza zaczyna rozchodzić się po Akacjowej, na chwilę wydaje się, że nad tą ulicą naprawdę wschodzi słońce.
Blanka i Diego wciąż nie pozwalają sobie na pełną radość, ale po wielu godzinach strachu mogą wreszcie spojrzeć na syna bez lodowatej pewności, że zaraz go stracą.
Doktor Esteve daje im nadzieję, a nagły chrzest dziecka, choć dramatyczny, staje się symbolem walki o życie, której jeszcze nie przegrali.
Samuel pojawia się przed sąsiadami jako zatroskany wuj i spokojnym głosem opowiada o poprawie stanu dziecka. Zapowiada też, że kiedy Mojżesz będzie już bezpieczny, rodzina zabierze go do parafii Akacjowej, by potwierdzić sakrament chrztu.
Servando natychmiast oferuje pomoc przy organizacji przyjęcia. Na tej ulicy nawet ból próbuje się oswoić wspólnym stołem i sąsiedzką obecnością.
Ale za tymi słowami ukrywa się cień.
Riera nie przestaje drążyć sprawy doktora Gena. Dogania lekarza i zaczyna wypytywać go o nagłe odejście ze szpitala. Nie robi tego jak ciekawski sąsiad, lecz jak człowiek, który wie, gdzie uderzyć.
Wspomina o jego drugiej działalności, o piatach wynoszonych ze szpitala i o handlu, który mógł uczynić z niego idealną ofiarę szantażu.
Gen próbuje się bronić, zaprzeczać i uciekać od odpowiedzi, ale Riera nie pozwala mu odejść.
„Jeśli ktoś znał pański sekret, mógł zmusić pana do wszystkiego. Czy Samuel Alday to zrobił?”
Lekarz blednie, lecz nadal nie chce powiedzieć prawdy.
Riera czuje jednak, że milczenie Gena jest bardziej wymowne niż jakiekolwiek wyznanie. Od tej chwili podejrzenie staje się niemal pewnością. Choroba dziecka nie była tylko kaprysem losu.
Tymczasem do domu Felipego wraca Celia. Jej powrót przynosi odrobinę ciepła po wielu burzliwych dniach. Lolita, Servando i domownicy witają ją z prawdziwą radością.
Celia szybko dowiaduje się o wszystkim, co wydarzyło się podczas jej nieobecności: o chorobie Mojżesza, problemach Blanki i Diega, operacji Artura, ślubie Silvii oraz sprawie Blasca.
Słucha coraz poważniej, bo szybko rozumie, że pod jej nieobecność Akacjowa nie odpoczywała ani przez chwilę.
W tym samym czasie Flora próbuje zmusić Elpenię, by wreszcie przestał krążyć wokół niej jak człowiek pełen uczuć, ale pozbawiony odwagi. On prawi jej komplementy, nazywa ją piękną i próbuje ją pocałować, lecz nadal nie prosi oficjalnie o związek.
Flora traci cierpliwość i wymyśla konkurs dla najlepszej pary na Akacjowej. Wierzy, że jeśli Elpenia zostanie popchnięty w odpowiednie miejsce, nie będzie miał wyjścia i wreszcie nazwie ich miłość po imieniu.
„Skoro sam nie potrafi zrobić kroku, to ja ustawię mu drogę prosto pod nogami.”
U Artura natomiast pojawia się profesor Don Javier Abascal, instruktor polecony do nauki życia bez wzroku. Pułkownik przyjmuje go z rezerwą, ale szybko orientuje się, że ten człowiek nie zamierza go upokarzać ani traktować jak kalekę.
Javier tłumaczy, że ciało potrafi zastępować utracony wzrok innymi zmysłami, a laska nie jest symbolem porażki, lecz narzędziem wolności.
Arturo pierwszy raz naprawdę słucha. Nie rezygnuje z nadziei na poprawę, ale zaczyna rozumieć, że nie może bezczynnie czekać na cud. Chce rozpocząć naukę natychmiast.
Wieczorem, gdy przyjaciele zbierają się u Valverde, szczęście zostaje znów zmącone. Felipe przekazuje Silvii wiadomość od prokuratora. Jej zeznanie przeciwko Blascowi jest niezbędne.
Arturo natychmiast protestuje, ponieważ nie chce, by ukochana stanęła twarzą w twarz ze swoim oprawcą.
Silvia jednak wie, że jeśli cofnie się teraz, Blasco może odzyskać wolność.
„Będę się bała, ale pójdę. Jeśli mój głos może go zamknąć, nie będę milczeć.”
I właśnie wtedy, kiedy mieszkańcy próbują odzyskać nadzieję, Diego zaczyna działać.
Wchodzi do gabinetu Samuela, szukając dowodów, a Blanka musi kryć jego obecność. Nagle pojawia się doktor Gen i wtedy pada zdanie, które może zmienić wszystko.
Samuel wywołał chorobę ich syna.
Od tej chwili nic już nie jest takie samo.
Blanka rozumie, że człowiek, którego tak długo musiała znosić obok siebie, był gotów skrzywdzić bezbronne dziecko, by odzyskać władzę nad rodziną.
Diego ma ochotę natychmiast rzucić się na brata, ale wie, że pośpiech może zniszczyć wszystko. Muszą działać ostrożnie, ponieważ Samuel nadal mieszka pod tym samym dachem. Nadal obserwuje. Nadal może próbować dowiedzieć się, ile już wiedzą.
Riera potwierdza, że dokumenty z gabinetu Gena pokazują handel opiatami. Właśnie tym Samuel mógł szantażować lekarza i trzymać go w kieszeni.
Dowodów jest coraz więcej, ale Diego czuje, że to wciąż za mało, by mogli czuć się bezpiecznie.
Samuel nie jest człowiekiem, który po pierwszej porażce złoży broń.
„Zemszczę się na nim” — mówi Diego.
Blanka natychmiast próbuje go powstrzymać. Ona również cierpi. Ona również nienawidzi Samuela za to, co zrobił Mojżeszowi, ale wie, że gniew może popchnąć Diega do błędu.
A teraz najważniejsze jest dziecko.
Mojżesz zdrowieje, lecz nadal pozostaje bezbronny wobec człowieka, który potrafił zamienić ojcowski strach w narzędzie własnej obsesji.
Na Akacjowej Antonito przeżywa za to kolejny zawrót głowy od sukcesu. Po wygraniu konkursu przychodzi telegram od samego Jonathana Wellsa, jednego z największych producentów samochodów.
Wells zapowiada, że przyjedzie do Hiszpanii, by negocjować zakup patentu.

Dla Antonita to już nie tylko nagroda. To wejście do świata wielkiego przemysłu, pieniędzy i sławy.
Młody Palacios natychmiast widzi przed sobą przyszłość pełną blasku salonów, Ateneo i gazet.
Trini daje Lolicie piękną biżuterię i suknię, by mogła towarzyszyć narzeczonemu podczas ważnych spotkań.
Dziewczyna cieszy się, ale jednocześnie czuje, że Antonito coraz częściej patrzy ponad jej głową, ku światu, do którego ona nie wie, czy pasuje.
Ktoś w końcu uświadamia mu, że wśród oklasków i gratulacji zapomniał o osobie, która walczyła o niego najmocniej.
„Nie musisz pamiętać o wszystkich. Musisz pamiętać o Lolicie.”
W La Deliciosa Flora nadal próbuje popchnąć Elpenię do jasnej deklaracji. Organizuje konkurs dla najlepszej pary Akacjowej, licząc, że gdy znajdą się razem w tej zabawie, on wreszcie nazwie ich relację po imieniu.
Elpenia mówi o formalnościach, zapisach i umowach, ale Flora chce czegoś prostszego — jednego szczerego zdania, że jest jego kobietą.
Tymczasem Arturo rozpoczyna lekcje z Don Javierem Abascalem. Profesor uczy go, że laska nie jest upokorzeniem, lecz narzędziem wolności.
Silvia patrzy na ukochanego z nadzieją, ponieważ widzi, że choć pułkownik nadal tęskni za wzrokiem, zaczyna walczyć nie przeciwko swojej ślepocie, lecz o życie mimo niej.
A jednak nad ich szczęściem wciąż unosi się cień Blasca.
Felipe przynosi wiadomość, że Silvia musi zeznawać na procesie. Arturo chce ją chronić, ale ona wie, że milczenie może kosztować ją więcej niż strach.
„Jeśli moje słowa mogą zamknąć Blasca, stanę przed nim.”
W domu Aldajów Samuel próbuje utrzymać maskę spokoju. Przy chrzcie Mojżesza ma zostać ojcem chrzestnym, ponieważ jako wuj chłopca zajmuje miejsce, które wszyscy uznają za naturalne.
Dla Blanki to najtrudniejsza próba panowania nad sobą. Musi pozwolić, by człowiek odpowiedzialny za cierpienie jej syna stał obok niego przy ołtarzu.
I właśnie tego dnia pokazuje taką zimną siłę, że nawet Diego nie może uwierzyć, jak dobrze ukryła nienawiść.
„Musimy grać dalej. Dla Mojżesza.”
Ale im bardziej Samuel udaje niewinnego, tym bardziej jego świat zaczyna pękać.
Riera ostrzega. Diego szuka dowodów. Blanka milczy z konkretnym zamiarem, a Carmen zauważa coś niepokojącego.
Kiedy Lucia prosi o herbatę, a w domu pozornie wszystko wraca do zwykłego rytmu, pada pytanie, które może otworzyć kolejną tajemnicę:
„Carmen, kto był w tym gabinecie?”
I tak kończy się ten pełen napięcia etap Akacjowej 38.
Mojżesz zaczyna wracać do zdrowia, ale prawda o jego chorobie prowadzi prosto do Samuela. Antonito zdobywa sławę, ale może stracić z oczu Lolitę. Silvia szykuje się do walki z Blascem. Arturo uczy się żyć w ciemności.
A Blanka i Diego wiedzą już, że ich największy wróg stoi bliżej, niż ktokolwiek śmie przypuszczać.